Większość z nas pamięta wypadek drogowy, który wydarzył się na Trasie Siekierkowskiej 8 grudnia, kiedy to prowadząca pojazd wbiła się w barierę energochłonną. W materiałach prasowych oraz w komentarzach internautów sugerowano, jakoby Zarząd Dróg Miejskich montował bariery bez certyfikatów. Bariery zatem miały być niebezpieczne same w sobie.
Postanowiliśmy, że nie my będziemy odpowiadać na pytania, lecz ci, którzy produkują bariery montowane na naszych drogach - jakie uderzenie powinna znieść bariera, co to znaczy energochłonność i jak się je certyfikuje. Z takimi pytaniami pojechaliśmy do jednego z największych producentów barier energochłonnych w tej części Europy. Towarzyszyli nam dziennikarze TVN24 i TVP Warszawa. Inni dziennikarze nie chcieli.
Szefowie Stalproduktu S.A. odpowiadali na każde pytanie dziennikarzy. Przedstawili pojęcie normy EN 1317 oraz jak się certyfikuje bariery energochłonne. Wyjaśnili, że są takie parametry na drodze, których przekroczenie niesie za sobą śmierć. Bariery testuje się na wytrzymałość dla pojazdów osobowych do 1500 kg, przy prędkości do 110 km/h, przy kącie uderzenia max 20 stopni oraz dla pojazdów ciężarowych do 13000 kg, przy prędkości 70 km/h, przy kącie uderzenia od 15 do 20 stopni. I takie certyfikaty mają te bariery. Nie testuje się ich dla prędkości brawurowych, bowiem nikt nie wie, co to jest prędkość brawurowa - 150, 200, 250 km/h?
Bariera energochłonna ma zadanie utrzymać pojazd w pasie jezdni, ale w granicach dopuszczonych prędkości projektowej. Każdy, kto będzie jechać szybciej musi mieć świadomość, że bariera może go nie uchronić. Obecnie, bariery są montowane zgodnie z normą unijną EN 1317. Przed wejściem w życie normy, bariery spełniały wysokie wymogi ministerialne. Różnica jest taka, że od czasu wprowadzenia normy EN 1317 wszystkie bariery energochłonne montowane od Lizbony po Terespol i od Koła Podbiegunowego po Vallettę muszą spełniać te same parametry.
Zarząd Dróg Miejskich nie zaniecha jednak wprowadzania kolejnych elementów bezpieczeństwa ruchu drogowego. Będziemy szukać kolejnych rozwiązań, nowych produktów podnoszących poziom tego bezpieczeństwa na naszych ulicach. W przyszłym roku zamontujemy pierwszą na naszych drogach poduszkę zderzeniową, która lepiej będzie absorbować najechanie na czoło bariery. Nie zagwarantujemy jednak nieśmiertelności. Poduszka nie przypomina jednak ani materaca ani jaśka. Jest to bariera oparta na systemie prowadnic, które lepiej przenoszą energię uderzenia. Pierwszą taką poduszkę zamontujemy na ulicy Wioślarskiej przy ślimakach wiaduktu Poniatowskiego.
Szczegóły:
www.znaki.pl/index.php/-antygraffiti-urzadzeniabezpieczenstwa/138-poduszki-zderzeniowe